Hej, ja SZCZERZE odradzam! Przez kilka lat brałam hormony - jako młodziutka dziewczyna - ponieważ mój ginek zalecił mi je na "uregulowanie cyklu". To totalna pomyłka i porażka. Masa badań wskazuje na to, że branie hormonów sprzyja powstawaniu PCOS (zespół policystycznych jajników), które baaaaaaardzo utrudniają zachodzenie w ciążę. Poza tym w sztuczny sposób ingeruje się w układ, który jest najsubtelniejszy - czyli w całą gospodarkę hormonalną, uniemożliwiając mu tym samym samoistne osiągnięcie optymalnego stanu równowagi. Podawanie hormonów, w moim przekonaniu, szkodzi - bynajmniej nie wspiera organizmu, tylko go zaburza. Nie jestem też za leczeniem hormonalnym, które niestety także przechodziłam. Przynosi ono różne efekty - czasem oczekiwane, czasem nie, ale odbywa się dużym kosztem. (Jeśli chodzi o potrzebę leczenia hormonalnego - ogromnie zachęcam Was do praktyki jogi i ziołolecznictwa - jeśli któraś z Was potrzebuje to piszcie na priva).
Mam wrażenie, że antykoncepcja hormonalna, mimo iż najłatwiejsza w użyciu, jest bardzo obciążająca dla organizmu - podobnie jak wiele współczesnych wynalazków - łatwych i szybkich w użyciu, a szkodliwych.
Raczej mam chęć Was zapytać jak sobie radzicie inaczej? Bez środków farmakologicznych (czyt.hormonów)?
Rejestracja: Sob Paź 18, 2008 9:12 am Posty: 100 Miejscowość: W-wa
joa napisał(a):
Nie jestem też za leczeniem hormonalnym, które niestety także przechodziłam. Przynosi ono różne efekty - czasem oczekiwane, czasem nie, ale odbywa się dużym kosztem. (Jeśli chodzi o potrzebę leczenia hormonalnego - ogromnie zachęcam Was do praktyki jogi i ziołolecznictwa - jeśli któraś z Was potrzebuje to piszcie na priva).
Jeśli chodzi o antykoncepcję hormonalną to zgadzam się z Tobą, jest prosta w użyciu i wydaje mi się, że wiele kobiet nie myśli jakie mogą być skutki uboczne dlugotrwalego brania takich srodków, natomiast co do Twojej wypowiedzi na temat leczenia hormonalnego to nie zgadzam się. Często terapia hormonalna pomaga np; w zajsciu w ciążę i nie mam przekonania, że joga i ziołolecznictwo są tu najlepsze no chyba, że mamy duuuużo cierpliwości
Acha, dodałabym jeszcze ,że jednak warto w takich sprawach kontaktować sie z lekarzem.
Jasne, że warto! Ja np miałam umowę z moim ginkiem, że dajemy sobie ileśtam tygodni/miesięcy i jeśli moje sposoby nie podziałają, to spróbujemy pobudzić organizm hormonalnie.
...jasne ja też uważam , że najważniejsze jest zawsze konsultacja z lekarzem i badania , które wiele kobiet nie robi by stwierdzić jakie hormony byłyby dla nas najbardziej odpowiednie...ja jestem raczej przyjaźnie nastawiona do hormonów chociaż bardzo ostrożnie staram się do tego tematu podchodzić. Każda z nas jest inna i ważne jest indywidualne podejście , o czym często się zapomina.
Denerwuje mnie np. to że mimo ogromnej-niby, świadomości wielu kobiet, które zażywają pigułki pojawia się lekka obojętność np. na skutki uboczne , które mogą się pojawić np.przy okazji przyjmowania hormonów i palenia...
Nie do końca rozumiem jak joga może pomóc?? Możesz jaśniej?
Joga w bardzo intensywny sposób oddziałuje na nasze ciało - nie tylko na układ kostno-mięśniowy ale na wszystkie inne układy - w tym na ukł. nerwowy i hormonalny. Zwłaszcza asany (pozycje) odwrócone, które (między innymi) silnie pobudzają (przez poprawienie ukrwienia) przysadkę oraz szyszynkę. Regularna praktyka jogi wyrównuje gospodarkę hormonalną. Poza tym skręty oraz wygięcia do tyłu działają intensywnie na organy jamy brzucha, jak i na cały układ rozrodczy, dzięki czemu pomagają w uregulowaniu bolesnych menstruacji, leczeniu mięśniaków macicy i wielu innych. Jeśli ktoś z Was ma chęć poczytać o tym więcej, chętnie prześlę artykuły na priva Filozofia jogi, w moim przekonaniu, jest czymś dokładnie odwrotnym od leczenia hormonalnego, ponieważ joga łagodnie tonizuje organizm i pomaga mu wrócić do równowagi stymulując to, co wymaga pobudzenia, a harmonizując to, co wymaga wytłumienia. I dzieje się to w zgodzie z organizmem, pod jego całkowitą kontrolą. Natomiast leczenie hormonalne jest czymś sztucznym (syntetyczne środki), pochodzącym z zewnątrz, bez kontroli organizmu (ile tabletek łykniemy, tyle podniesie się poziom danych hormonów, przy czym łykamy tyle tabletek ile zaleci lekarz, a nie ile dokładnie potrzebuje nasz konkretny organizm). A przede wszystkim hormony zaburzają i uniemożliwiają autoregulację pracy naszych gruczołów.
A właściwie to zupełnie nie jestem za tym, aby ślepo ufać i słuchać swojego lekarza. Oni są tylko ludźmi, bardzo często się mylą, a jeszcze częściej działają na czuja i po prostu sprawdzają co podziała. Jest to szkodliwe, ponieważ układ hormonalny jest nader subtelny i wrażliwy i takie "eksperymenty" mu nie służą. Czyli nawet jeśli dobierze się odpowiednią dawkę odpowiednich leków, to odbywa się to bardzo wysokim kosztem.
Zawsze warto słuchać siebie przede wszystkim. I spróbować wszelkich innych metod, a hormony zostawić jako ostateczność - zabiegi chirurgiczne także.
Jestem mamą nieprzypadkowej trójki i gniazdkiem nadziei na czwarte, także nie ignoruję wątku, wierz mi, jedynie nie mam wiele do podzielenia, ani parcia na całkowitą kontrolę w tej chwili. Wiem tylko, że hormony nie są dla mnie. Całą sobą czułam, że mnie rozstrajają i wewnętrznie byłam z całą tą próbą niepogodzona. Nie potrzebowałam faktów med, moje ciało bardzo głośno domagało się swojego własnego porządku hormonalnego. Moje ciało to straszny krzykacz musiałam je uciszyć i bardzo dobrze się stało
To cudownie, gratuluję bąbelków...... Co do własnego ciała-jak najbardziej musi ona być wyznacznikiem naszych działań i powinniśmy je słuchać, jednak czasami tryb życia nie do końca pozwala nam na pewnego rodzaju "wolność". Ja od pewnego czasu zastanawiam się nad całkowitą zmiana podejścia do antykoncepcji i myślę o jednoskładnikowych minipigułkach...czy któraś z Was o nich słyszała, macie jakieś zdanie? czy to dobry pomysł?
Ja antykoncepcję hormonalną stosowałam baaaardzo długo . Wybrałam ją już jako nastolatka przede wszystkim dlatego, że zawsze miałam potwornie bolące miesiączki. Liczyłam, że po urodzeniu dziecka to się zmieni, ale niestety nic się nie zmieniło . Żadne leki przeciwbólowe, nawet te na receptę, nie pomagają w 100%, a przyjmowanie tabletek hormonalnych przynosi świetnie efekty na tym polu. Jednak jakiś czas temu odstawiłam tabletki, bo przekonałam się, że maja kiepski wpływ na mój nastój. Z bólem ciągle walczę, nawet dzisiaj...
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość
Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum Nie możesz edytować swoich postów na tym forum Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum Nie możesz dodawać załączników na tym forum